czwartek, 2 października 2014

Kradnij ile chcesz! O wykorzystywaniu zdjęć z internetu słów kilka.

Jeśli o mnie chodzi możesz kraść - na moim blogu możesz. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Tak totalnie wejść, wynieść pół sklepu, a potem stanąć na rogu i sprzedawać za pół ceny nie pozwolę. Ale zabrać bułkę, zjeść i powiedzieć koleżance "tam są świetne bułki, sprawdź koniecznie!" jak najbardziej. 

Tak więc dziś trochę nietypowo ale w związku z hand made'm i blogami. 

Kradnij ile chcesz. Wykorzytsywanie zdjeć na blogach handmade.



Kradzież w internecie to rzecz tak częsta jak zimne poranki w Polsce - zdarza się o wiele za często. Kraść na potęgę można pomysły i patenty, co w świecie hand made'u nazywa się pięknie "inspiracją", a w biznesie benchmarkingiem. Ale pospolite zrzynanie trzeba nazywać po imieniu. Zostawiam jednak ten temat na inne posty, a dziś chcę napisać słów kilka o używaniu cudzych zdjęć na swoich blogach, czy fanpage'ach. Czyli można byłoby rzec, że chodzi o lżejsze "złodziejstwo". 

Nie chcę wchodzić jednak w prawnicze zagadnienia i tłumaczyć kiedy można, a kiedy nie. Skoro kradzieży jest tak dużo to znaczy, że temat jest śliski i skomplikowany. Tak więc póki co trącam go tylko lekko, leciusieńko końcem patyka, a gołymi rękami chwytam kwestie podejścia blogerów do wykorzystywania zdjęć. 

Nie mam na myśli profesjonalnych fotografów, ani tych którzy myślą, że nimi są (choć rzeczywistość mówi coś zupełnie innego). Na potrzeby wpisu wrzucam ich do jednego worka z napisem "Fotografia to mój sposób na życie". Wracam jednak do tematu. Post dotyczyć ma blogerów, którzy przy okazji robią zdjęcia (nierzadko bardzo dobre!). 


Kradnij ile chcesz. Wykorzytsywanie zdjeć na blogach handmade.

Magiczna Klauzula


Chodzi o klauzulę "wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich wykorzystanie bez mojej zgody".
Mam wrażenie, że stanowi narzędzie zwiększenia profesjonalizmu bloga.
Jak sobie wstawię klauzulę "wszyskie zdjęcia są mojego autorstwa nie zgadzam się na ich wykorzystywanie bez mojej zgody" to będę jeszcze poważniejszym blogerem niż jestem. Wstawię sobie jeszcze dokładny paragraf ustawy, punkt lub ustęp i będę groźniejszy, bardziej profesjonalny. A jak podkreślę na czerwono to wzniosę się na wyżyny profesjonalizmu blogerskiego.

Ostatnio widzę na blogach same klauzule! 

Wiem, wiem - każdy ma swój blog, jego świat, jego reguły. Rozumiem. Ale samej motywacji do umieszczania takich informacji, zwłaszcza w przypadku dopiero powstałych blogów, nie pojmuje. Jedno to pomysł, a drugie realizacja. Zdaję sobie sprawę, że część blogerów umieszcza taką klauzulę bo może chcą uchodzić za bardziej profesjonalnych lub bardzo szanują swoja pracę i faktycznie mają podejrzenia, że ich zdjęcia zostaną wykorzystane. Może zobaczyli to na innym blogu. Może dodają zapobiegawczo. 

Mnie to zadzwia, czasami potrafi rozśmieszyć. Nie w przypadku każdego bloga rzecz jasna. Czasami tego nie zauważam, albo nie wzbudza to we mnie zdziwiania. Zapewne to wynik odpowiedniego umieszczenia takiej informacji.

Kradnij ile chcesz. Wykorzystywanie zdjeć na blogach handmade.


Wchodź ale niczego nie dotykaj!


Najczęściej na blogach taka informacja wita mnie w ciagu kilku pierwszych chwil spędzonych na nowej stronie. Zamiast zdjęcia blogera, zamiast opisu, czy jakiejś opowieści o autorce, o miejscu, w które wpadłam. Mam wrażenie jakby ktoś od samych drzwi krzyczał do mnie "nie wolno, niczego nie ruszać" jak poczciwa Pani Henia w muzeum.

Zamiast "Cześć! fajnie, że wpadłaś" widzę strach, niechęć, złe doświadczenia, próbę bycia bardziej profesjonalnym niż w rzeczywistości. Taki dziwny koktajl, który nie do końca umiem określić, ale wiem, że mi nie smakuje. 

Im bardziej profesjonalny blog, tym lepsze zdjęcia. W świecie Pinterest, Stylowych, Instagram czytamy obrazami. Inspirujemy się, ale chyba jeszcze nigdy nie robilismy tego tak łapczywie i tak intensywnie.  A wiadomo jak  kończy się takie jedzenie: zgagą i czkawką. W tym przypadku plagiatem i kradzieżą.

Każdy kij ma jednak 2 końce. W często zdarzających się kradzieżach zdjęć każdy chce się zabezpieczyć, ale zakaz wykorzystania zdjęć może oznaczać wyprowadzenie się na bezludną wyspę mediów społecznościowych. Bo czy w takim wypadku mogę przypiąć interesujące mnie zdjęcie na Pinterest - podając oczywiście źródło? Sądząc po ostrzeżeniu chyba nie. Na wszelki wypadek nie wrzucam.

Myślę sobie, że szkoda, bo to zdjęcie (i blog) mogłoby skorzystać na takiej promocji. Wprawdzie przez małe P, ale zawsze. Zwłaszcza, że te blogi też są małe i jednoosobowe, nie działają w oparciu o wielkie budżety i plany. Powinny więc doceniać gigantyczny potencjał darmowych mediów społecznościowych, które pozwalają im wyjść na świat  ze swoimi pracami (i zdjęciami). 

W takich sytuacjach zastanawiam się, czy aby cała sytuacja nie ociera to o hipokryzję. "Założę bloga bo chcę się rozwijać i chcę pokazać światu, że to moje, że fajne.  Ale wara od moich zdjęć!"

Nie skupiam się nad sytuacjami, w których ktoś zabiera zdjęcia po to, by bezprawnie je wykorzystywać i zarabiać na tym. Temat znany jest zwłaszcza wśród blogów parentingowych i fotograficznych. Te najbardziej poczytne i profesjonalne blogi mają też świetne zdjęcia więc dużo osób "kradnie" zdjęcia do produkcji reklam lub koszulek z wizerunkiem słodkich bobasów. Klauzula wydaje się w pewien sposób uazasadniona, ale.... ja osobiście mam największy problem z początkującymi blogami lub takimi o mniejszej liczbie oglądających , które na dzień dobry rzucają mi w twarz paragrafami. Myślę "- pewnie zdjęcia są ekstra". Też nie. "-To pewnie czytelników jest sporo i ktoś jest pewny swojej pozycji". I znowu pudło...

Kradnij ile chcesz. Wykorzystywanie zdjeć na blogach handmade.


Zrobię wielkie PU! i złodziej ucieknie!



No właśnie nie ucieknie. Oprócz moich osobistych odczuć i opinii na temat umieszczania takich zapisów zastanawiam się nad rzeczywistą skutecznością tej informacji. Przecież jej umieszczenie lub nie, nie wpływa na stanowienie prawa. Innymi słowy to, że umieszczę klauzulę u siebie nie sprawi, że wymyślam nowe prawo. Prawo jest prawem i nikt nie może wykorzystać Twojego zdjęcia i podpisać je jako swoje. Bez względu na to czy postraszysz kogoś paragrafem, czy nie.

Zakładam (być może niesłusznie), że osoby funkcjonujące w internecie wiedzą czym jest kradzież i nie wolno (i nie wypada) kraść. Jeśli ktoś nie za bardzo to czuje to znaczy, że słabo ogarnia rzeczywistość, a więc swoje życie, czy interesy również. Nie zaszkodzi więc nam szczególnie. Z kolei Ci, którzy zdjęcia z sieci kradną pod swój garnuszek, doskonale wiedzą co robią i paragrafy na stronie ich nie odstraszą.

Odstraszyć mogą jednak zwykłych czytelników, osoby poszukujące inspiracji.  Mnie również. 

Nie widzę więc problemu z wykorzystaniem zdjęć do ich rozprzestrzeniania, inspiracji, pokazaniu światu: patrzcie jaka piękna donica, to Florka Lolka z bloga "JaImojeKury". Przedstawiamy źródło i  autora. Przecież to promocja, a nie kradzież. Każdy blog i każdy fanpage'e to inna grupa odbiorców. Nowa grupa. Taka, która może nigdy o Tobie nie słyszała. Pozwól więc wykorzystać swoje zdjęcia i puścić je w świat.  Niech żyją i inspirują. Niech pozwalają innym znaleźć Cię w sieci.


Kradnij ile chcesz. Wykorzystywanie zdjeć na blogach handmade.



Kradnij i czestuj się!


U mnie można kraść. Nawet bardzo się ucieszę! W tym względzie jestem liberalna. Pinterest, Instagram, udostępnianie. Proszę bardzo! Pod warunkiem, że nie zatajasz autora (w tym przypadku mnie). Cieszę się bardzo kiedy dostaję wiadomość "bardzo spodobał mi się Twój post o decoupage'u i wrzuciłam go do siebie. Zobacz: <tu link>". Reaguje bardzo pozytywnie zamiast obrażać się i fochować, że moje dobre imię zostało naruszone. Szanuję, też takie podejście, ale gatunkowo jest mi ono obce :)

Przyznam się, że na początku mojego blogowania też miałam zakusy, żeby wlepić taki tekst u siebie. Faktycznie uznałam, że blog będzie sprawiał wrażenie profesjonalnego, a ja silnej kobiety, która wie czego chce. Nie wiem co mnie wtedy powstrzymało ale mam nadzieję, że będzie mnie nadal powstrzymywać przed głupimi pomysłami :)  

Nie obrażać się na mnie jak ktoś ma u siebie taką klauzulę. Chyba bardziej zależy mi na tym, aby autorzy blogów zobaczyli opinie czytelników, którzy mogą się wystraszyć i zdystansować. O zamknięciu sobie niektórych mozliwości promocji bloga nie wspomnę. 

Jako człowiek lubiący autentyczność, transparentność i otwartość (zwłaszcza w wirtualnym świecie, w którym z definicji jest znacznie więcej sztuczności niż w realu) taka klauzula kojarzy mi się z zamykaniem się w jakimś wyimaginowanym zamku.  A na niektórych blogach wygląda to po prostu śmiesznie. Stawiam to zjawisko na tę sama półkę co nieujawnianie statystyk bloga chcąc pozyskać reklamodawcę, natrętne spamowanie komentarzy swoimi własnymi linkami czy pokazywanie, że jest się odkrywcą jakiejś techniki (zamiast po ludzku powiedzieć zainspirowałam się Lolką). 

Postanowiłam więc na blogu umieścić własną klauzulę. Pewnie będzie brzmiała: "Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Możesz je wykorzystać na swoim blogu, czy FB inspirować się nimi, udostpniać bez mojej zgody. Pamiętaj jednak, żeby podać źróło" :)

Pozdrawiam ciepło i chciałabym zobaczyć tutaj lawinę komentarzy. Mam nadzieję, że podzielicie się swoja opinią.

I przypominam Wam o Castingu na nowego Właściciela Piórnika. Każdy może wziąć udział w zabawie. Nie musisz mieć bloga, nie musisz dodawać się do obserwatorów lub klikać "lubię to" na Facebooku (chyba, że chcesz - będzie mi bardzo miło :) Po prostu napisz co Cię motywuje, kiedy czujesz, że spada Ci poziom energii. 

candy wygraj piórnik Eco Manufaktura - co Cię motywuje?

Trzymajcie się ciepło :)

blog decoupage Eco Manufaktura



A wszystkie kobiety, które mają ochotę na fajne szale zapraszam na www.BellaSisi.pl:

modne jesienne szale z miękkiego materiału by Bella Sisi



30 komentarzy:

  1. Ojej... takie czytadło przed snem. Ja jestem początkującą blogowiczką, ma tylko te zdjęcia które sama zrobiłam, ale fakt też tak myślałam bardziej profesjonalne będzie lepiej wyglądało, tyle tylko ze nie będzie ono moje, a ja chcę pokazywać swoje prace zrobione samodzielnie zdjęcia może nie najlepszej jakości ale moje :)) i nie mam klauzuli o prywatności, nie dlatego że czasami są beznadziejne ale to ma być przyjemne miejsce a nie muzeum gdzie trzeba zakładać ohydne kapcie i nie dotykać eksponatów. Co do projektów to się jednak nie zgodzę ile osób szyje lalki Tildy tyle jest wzorów i różnorodność, każda jest inna, ale to już inna sprawa
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudny komentarz! Fajnie, że napisałaś. O takie właśnie wirtualne muzeum mi chodziło - nie ruszać, nie dotykać, patrzeć i koniec. Nie te czasy, nie ten świat, nie to podejście.

      Co do lalek masz rację - są osoby, które dają dużo od siebie i widać, że te prace są ich. Ale są osoby, które wezmą świetny wzór, nic nie zmienią i ogłoszą światu "patrzcie jaką słodziutką sówkę wymyśliłam! Wszystkie prawa zastrzeżone. Ona jest moja!" Pies ogrodnika ):) O taki rodzaj "twórców" mi chodziło we wpisie.

      Pozdrawiam, trzymam kciuki za Twoje blogowanie i prace. Na pewno do Ciebie zajrzę :)

      Ściskam!

      Usuń
    2. Tak co do wzorów to niestety prawda :( ale pogadamy o tym innym razem :))

      Usuń
  2. Też jestem początkująca w blogowaniu,zdjęć powalających nie robię,ale zastanawiałam się nad umieszczeniem takiej klauzuli właśnie dlatego ,że myślałam, że to będzie profesjonalniej wyglądać . W końcu umieściłam tylko mały baner na dole strony mówiący o tym żeby podawać źródło zdjęć ,ale o tym wie każda osoba która chce być uczciwa wobec innych blogerów,i takie osoby zawsze podają źródła swoich inspiracji. Natomiast osoby które nie szanują pracy i wysiłku innych nie będą zwracać uwagi na to czy klauzula jest czy jej nie ma tylko skopiują to zdjęcie i podpiszą jako swoje .
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy początkujący bloger, który zajmuje się rękodziełem lub handmade'm ma taka fazę zdjęciową... Ja tez :) pewnie to tez kwestia charakteru i tego jak ludzie podchodzą do problemów w realnym życiu. W jakims sensie podejście zyciowe ma odwzorowanie w życiu wirtualnym.

      Dzięki za komentarz Asia!

      Usuń
  3. A włąśnie, że ja na swoim blogu umiesciłam informację, ze zgadzam się na wykorzystywanie zdjęć! Dlaczego - bo chytra nie jestem i robie zdjęcia swoich prac po to, aby inni je zobaczyli. Faktycznie miło mi będzie jeśli kogoś "zainspiruję". Pozdrawiam i podpisuję się obiema rękami pod Twoim postem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak fajnie :) z przymrużeniem oka i otwartością jaką lubię!

      Usuń
  4. Nie ukrywam, że dawno temu też miałam takie zakusy z "tym komentarzem o zdjęciach", ale ... Z blogów w większości korzystają osoby pełnoletnie z założenia powinny znać prawo. Nikt w sklepie nie pisze: "Proszę nie kraść jabłek, bananów, ziemniaków, ..." bo wszyscy wiemy, że kraść nie wolno. Tak samo w pracy. Nikt nie wyjmuje mojego lusterka tylko dlatego, że chce podmalować oko, a ja przecież przychodząc do pracy nie powiedziałam: "zakaz grzebania w mojej torebce!". To są takie "oczywiste oczywistości". Tak, ale tylko do rzeczy materialnych, namacalnych. W internecie każdy może być anonimowy. Niektórzy sobie myślą: "i co mi zrobią, nikt mnie nie zna?" No właśnie co? Ja raczej nie pójdę do sądu, że blogerka XX ukradła moje zdjęcia. Co nie oznacza, że należny to tolerować.
    ...trochę optymizmu :) Ja traktuję to jako reklamę - daje mi to spokój ducha :) Ideałem byłoby, gdyby zdjęcia były podpisane. Akurat o to same możemy zadbać dodając na zdjęciu znak wodny.
    Podsumowując ten mój i tak za długi wywód.
    Pisanie o "oczywistych oczywistościach" uważam za bzdurę! Kradzieży NIE popieram - ale to złodziej ma nieczyste sumienie, dbam o swoją autentyczność (znak wodny).
    I tak na koniec. Podpisywanie swoim nazwiskiem nie swoich prac - jaki ten ktoś musi być pusty, można mu tylko współczuć! bo karę i tak kiedyś dostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znak wodny jest bardzo dobrym pomysłem. Złe rzeczy wracają do ludzi - też tak uważam.
      Dzięki za głos w dyskusji :)

      Usuń
  5. Osobiście rozumiem umieszczane takich klauzul w przypadku gdy ktoś prezentuje zdjęcia swojej osoby lub swoich bliskich - chyba nie chciałabym żeby zdjęcia np moich dzieci wędrowały po sieci - ale ja po prostu nie umieszczam takich zdjęć więc taka klauzula nie jest mi do niczego potrzebna.
    Bardzo podoba mi się Twoja wersja klauzuli. Taką chętnie umieściłabym i u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie - o ważnej rzeczy napisałaś. Wiele kradzieży dotyczy blogów parentingowych lub fotograficznych. Klauzula na takich blogach dotyczy sfery nie tylko praw autorskich, ale też sfery prywatności i niekontrolowanego użycia zdjęć bliskich w trudnym do przewidzenia kontekcście.

      Usuń
  6. Ja osobiście zgadzam się z umieszczaniem takiej klauzuli na swoim blogu, bo jesli dla kogoś będę inspiracją, kontakt do autora bloga jest podany więc, jeśli ktoś chce moja inspirację wstawić u siebie na blogu wystarczy napisać i się zapytać. Kto pyta nie błądzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to uzasadnienie, choć nie pasuje do mojego charakteru i nie odpowiada mojej wizji rzeczywistości. Najzabawniejsze są te blogi, które posiadają taką klauzulę w widocznym miejscu, a ich autorzy umieszczają posty pt. "10 pomysłów na ozdoby z liści" będących zbiorem inspiracji z sici. Ciekawa jestem ilu z nich faktycznie pyta autorów zdjęć o zgodę na publikację :)

      Usuń
  7. no to faktycznie napisałaś już chyba wyczerpująco na temat pisać czy nie pisać?:) ja osobiście oczywiście zgadzam się z Tobą, bo choć bloga prowadzę już dawno to pomyślałam sobie, że skoro się chwalę i umieszczam fotki to mam świadomość, że ktoś ogląda, a jak ogląda i spodoba mu się to kliknie kopiuj i już:) jakoś swobodnie podchodzę do tematu i wcale nie spędza mi to snu z powiek. Wiem natomiast, że koleżanka, która robi profesjonalne fotki ma jakieś takie zabezpieczenia, że można skopiować tylko miniaturki i sama musiałam się prosić jak potrzebowałam w większym formacie. Jestem pewna, że większość robi aparatem dla małpy czy telefonem i ich jakość jest.... wątpliwa, natomiast miło jak ktoś zamieści info skąd to wziął? Wkurzyłoby mnie tylko gdyby ktoś autorstwo mojej pracy przypisywał sobie!!! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamornik jak zawsze z humorem, autentycznie i z cudną energią :) Widzimy świat bardzo podobnie. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
    2. świat widzę kolorowo dopóki nie zaczynam transferów:( wtedy mina mi rzednie! pozdrówka serdeczne, bo życie jest za krótkie, żeby się smucić:)

      Usuń
  8. I ja dodam kilka słów od siebie :)
    Jestem świeżą blogerką w kwestii decoupage, ale przez kilka lat prowadziłam bloga związanego z zupełnie innym zagadnieniem. Nie umieszczałam tam zdjęć, publikowałam tylko teksty. Z moich obserwacji wynika, że niestety kradzież właściwie każdej formy inwencji twórczej jest w internecie bardzo, bardzo popularna - to z jednej strony, z drugiej zaś - tak niewiele można z tym zrobić. Zgadzam się, że dla wielu autorów przytoczona klauzula to taka przepustka do wyobrażonej przez siebie powagi, dodatek profesjonalizmu. Uważam też, że żaden autor nie powinien się obrażać czy burzyć za to, że inny napisze na swoim fb, blogu czy gdziekolwiek indziej "Hej, zobaczcie co za cuda!" i wrzuci zdjęcie czy podlinkuje jeden z postów podając źródło/autora - czasami chcemy się czymś z kimś podzielić w tym momencie, spontanicznie, a nie pisać do autora dwa dni wcześniej czy tego dnia, na tym portalu, możemy użyć tego zdjęcia z tego postu, bo chcemy polecić innym ponieważ nam się podoba. Byłoby to zupełne przegięcie i właściwie wszystko straciłoby swoją spontaniczność właśnie - byłoby zaplanowane codziennie z góry.
    Ale myślę też, że gdyby w końcu przepisy dotyczące przestępstw internetowych (bo co jak co, ale kradzież pracy innych, a potem podpisanie się pod tym swoim nazwiskiem to przestępstwo), były lepiej skonstruowane, a policja lub inne ograny lepiej przygotowane do radzenia sobie z takimi zdarzeniami, to może autorzy przestaliby używać tej klauzuli jako straszaka na takich właśnie zwykłych złodziei. A złodzieje mają często ułańską fantazję - spotkałam się z kradzieżą tekstów, które były umieszczane na forach jako dzieło złodzieja, właściwie jedynie w celu podniesienia sobie samooceny i przeczytania "jaki wspaniały tekst!", zakładanie innych blogów i publikowanie skradzionego tekstu, podobnie ze zdjęciami - zpisywanie ich na dysku, po czym przedstawianie jako zdjęć swojego autorstwa.
    Jak sama słusznie zauważyłaś każdy kij ma dwa końce i nie sposób rozstrzygnąć tą sytuację. To już kwestia podejścia autora - czy umieści kaluzulę dając złodziejowi do zrozumienia, że zna swoje prawa, jednocześnie odstraszając niektórych czytelników, czy umieści ją w zmienionej formie (jak np. Ty), czy nie umieści jej wcale, dając z kolei większe poczucie bezpieczeństwa złodziejowi ("a bo nie ma klauzuli, to pewnie i tak się nie zorientuje"), ale nie odstraszjąc w ogóle czytelników. Dla mnie jest to jakby wybranie mniejszego zła - bo i tak źle, i tak niedobrze.
    Co jeszcze przyszło mi do głowy - wydaje mi się, że właśnie na kradzieże i tak bardziej narażone są mniejsze blogi, niepopularne, mające niewielu czytelników, ponieważ można z nich kraść i pewnie nikt się nie zorientuje (bo na 90% sam autor raz na jakiś czas sprawdza czy do czynu zabronionego nie doszło), natomiast duże blogi, mające rzesze stałych czytelników, będące wysoko w rankingu popularności, ciężko jest okraść - bo tu nie jedna para oczu ma baczenie na to co dzieje się w internecie, na portalach, innych blogach, w ogóle miejscach gdzie skradzione zdjęcia/teksty mogą być publikowane, ale kilkadziesiąt bądź kilkaset par oczu - złodziejowi byłoby dużo trudniej pozostać niezauważonym.
    To tyle ode mnie :)
    Pozdrawiam,
    Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetny komentarz!
      Bardzo ciekawe spostrzeżenie dotyczące blogów - które są bardziej narażone na kradzież. Zgadzam się i podpisuję pod tym zdaniem.
      W świecie hand made'u nie ma tak potężnych blogów jak w świecie modowym, life style'owym, czy marketingowym. Te największe są w ogólnej blogosferze małe. I faktycznie najbardziej narażone na kradzież są te blogi średnie: najlepsze potrafić będą wyegzekwować kradzież.

      Usuń
    2. Po raz kolejny poruszyłaś bardzo fajny temat :) Popularność blogów handmade! Według mnie to wielka niesprawiedliwość, że blogi z rękodziełem są tak mało popularne w porównaniu do np. blogów modowych (i pewnie nie tylko ja tak myślę;)). Zastanawiam się z czego to wynika? Z jednej strony chyba z tego, że rękodzieło uważane jest za towar drugiej kategorii - wielu ludziom się wydaje, że wyroby handmade powinny być tanie jak barszcz, ale mają też obawy że coś może się szybko zniszczyć, popsuć. A z drugiej, tak myślę, chodzi chyba o lenistwo ;) Bo wchodząc na bloga modowego możemy sobie poczytać, popatrzeć i tyle, koniec wysiłku (ewentualnie pójść do sklepu czy zamówić przez internet coś co nam się podoba); a w blogach handmade czytając, oglądając jak można coś wykonać, warto by było także spróbować samemu, a to już jest ogroooomny wysiłek ;)
      Co na ten temat myślisz?:)
      Pozdrawiam cieplutko,
      Jola

      Usuń
    3. Fajne pytanie :) Faktycznie blogi handmade są mneij popularne i poczytne. W tym co napisałaś jest bardzo dużo racji. Dodałabym jeszcze jedną przyczynę - blogi handmade są naprawdę dość słabe i mniej profesjonalne. Serio. W tej słabej kategorii umieszczam tez mojego bloga - nie uważam, że jest błyskotliwy i ociekający w bardzo interesujące treści czy zdjęcia.

      Słabość blogów handmade polega na tym, że nastawione są na prezentacje prac twórców - jako narzędzie wsparcia lub platforma sprzedaży. Nic mniej i nic więcej. W 90% przypadków. A mało jest blogów rzeczy "do poczytania" lub takich blogów, z których można byłoby czerpać garściami wiedzę. A dobry blog to taki, który przede wszystkim jest dla Czytelnika ale w sensie dosłownym tzn. musi to czuć Czytelnik, a nie tylko twórca bloga :) A blogi handmade są takie.... hmmm....źle określone. Niby jest dla Czytelnika - "bo przecież pokazuję moje prace, moją technikę i może to kupić/podpatrzeć", ale nie jest dla "Czytelnika", bo dużo w tym sprzedaży i marketingu, a mało faktycznie interesujacej treści.

      Z blogów, które na swieżo przychodzą mi na myśl, które są fantastyczne w świecie handmade to Marina Nikulina - jej same zdjęcia wystarczą, żeby mieć mnóstwo odsłon. Można patrzeć na te zdjęcia i patrzeć. Kolejny blog to blog Dyzi z deququ.blogspot.com , która prowadzi blog dla fascynatów decoupage, sprzedaje duzo wiedzy praktycznej i pisze z poczuciem humoru, a na deser jeden z najlepszych blogów czyli Iszart z http://deco-szuflada.blogspot.com/ , która robi piękne zdjecia, wpuszcza czytalnika w swój własny świat. Tworzy małe rzeczy w wielki sposób i znajduje mnóstwo pretekstów do stworzenia (doskonałych) postów. To blog, który będzie sie mocno rozwijał.

      Pozdrawiam i dziękuję za super komentarz!

      Usuń
  9. Macie racje drogie Panie. Jednak prawdą jest też, że Internet tyle zalet ma, co i wad. Pozdrawiam gorąco!
    canbemagazine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Tobą w 100% , sama prowadzę blog od kilku lat i nigdy nie miałam zakusów na to , by taką klauzulę umieścić u siebie . Zamieszczenie jej , byłoby trochę jak nazwanie siebie nie wiadomo jaką artystką fotografem ,a za taką się nie uważam , fakt , jeżeli ktoś się zainspiruję moją pracą ,miło jest jeżeli poinformuje o źródle inspiracji , taki dodatkowy bonus blogowania . Zresztą niekoniecznie trzeba ,,zwinąć " zdjęcie , trafiają się osoby które przypisują sobie pomysł na daną rzecz a zerżnęły ją żywcem z innego bloga . Sama ostatnio przez przypadek trafiłam na taki blog w którym znalazłam swoje pomysły na wykonanie jakiejś rzeczy , czy wykorzystane grafiki ,które sama zrobiłam a i z innych blogów ,, inspiracji " jest całe mnóstwo . Najśmieszniejsze jest to ,że autorka słowem nie piśnie ,kto ją zainspirował , wręcz przeciwnie zaznacza ,że to jej pomysł i praca . Właściwie to nie jest najśmieszniejsze ... bo jeszcze lepsze jest to , że chyba asekurując się , na pasku bocznym w ulubionych blogach , czy w obserwowanych ,nie ma śladu po blogach z których zrzyna pomysły ... i chyba to jest najbardziej wkurzające ... no i to ,że na tym zarabia ! Przy tym wszystkim kradzież zdjęcia to pikuś .
    Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najsmutniejsza strona medalu. Czasami blogerzy potrafia przyznać się do błędu po czasie, czasami idą w zaparte. Na początek mojego pisania tez popełniałam gafy, nie chciałam podawać inspiracji (tych pośrendnich i bezpośrednich) i pojawiały się zakusy "może nikt się nie zorientuje".

      Otóż zorientuje się :) I to apel przede wszytskim do nowych blogerów. Nie bać się, pokazywać skąd czerpie sie inspiracje, wszyscy się inspirują, a co dopiero początkujący twórcy :)

      Usuń
  11. Zupełnie przypadkiem trafiłam wczoraj na Twój wpis i dziękuję Ci za to , że otworzyłaś moje oczy ;) I ja miałam taką klauzulę na moim blogu ...Chyba na zasadzie :inni mają to i ja umieszczę.Złodziei to nie odstraszy a dla bloga to faktycznie strzał w stopę tudzież w kolano.Przeredagowałam.Pozwoliłam sobie wykorzystać Twój tekst :)
    Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie Basia ze Starego Kredensu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu dzięki :) Mma nadzieję, że Twój blog będzie się rozwijał doskonale :)Pozdrawiam ciepło :*

      Usuń
  12. mnie można na Pinteresta tonami ;D o, dziwo, kiedyś nieudolne swe fotki tam znalazła (z podaniem autora) - ależ się ucieszyłam... raczej fotek innych blogerów nie umieszczam (no, raz mi się zdarzyło), ale zawsze - jeśli czymś się zainspiruję, albo wręcz ściągnę (np. schemat szydełkowy - bo gdzie szukać autora z prawami autorskimi?) to podaję źródło - ot, chociażby informację, ze znalazłam na pintereście czy zszywce. Klauzuli na blogu nie posiadam, bo do głowy mi nie przyszło, że ktoś coś będzie chciał kraść... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Gizrapka gratuluję fotek na Pinterest - to znak, że jednak wcale te fotki nie były takie niudolne :) Co do źródła w portalach inspiracji (typu Pinterest, czy Stylowi) zauważyłam nowy trend polegający na ukrywaniu źródła zdjęcia. Oosby ściągają zdjęcie na swój komputer, a następnie wrzucają do serwisu jako "swoje" bez podania źródła. Prym wiedzie Zszywka - prawie każde zdjecie dodane jest "z komputera". Nie nazwałabym tego kradzieżą, ale raczej podcinaniem możliwości promowania prawdziwych twórców.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Serio? Twój wywód o nowych i mniej poczytnych blogach mnie "rozwalił". Coś w stylu- no jeśli masz fajnego bloga, dużo wejść to rób co chcesz, ale jeśli masz nowego bloga i jest mniej poczytnym to wstawienie takiej klauzuli robi z Ciebie debila... no bo kto by chciał Twoje zdjęcia.
    Ogólnie nie rozumiem w czym problem? To, że ktoś da taką czy siaką klauzulę sprawia, że jego blog jest lepszy/ gorszy?
    Kurcze ludzie, Wy serio macie tak nudne życia by prowadzić wielostronicowe wywody na temat krótkiej klauzuli, która jak sama zauważyłaś niczego nie wnosi- a z drugiej strony nikomu nie szkodzi?
    Sama szanuję tą klauzulę, jeśli ktoś pisze, że nie chce by używać jego zdjęć to spoko, a jeśli używam jakiś zdjęć, które nie należą do mnie podaję źródło. Nic wielkiego. Nie trzeba robić szumu o taką duperelę.
    Życzę ciekawszych tematów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimami w sieci nikt się nie przejmuje ale właśnie bierzemy udział w akcji "Przytul Hejtera", więc drogi przejęty Anonimie, przytulam Cię ciepło, serdecznie i życzę miłego dnia i samych inspirujacych artykułów w sieci co byś nie musiała tracić swojego cennego czasu na bzdury :)
      #przytulhejtera

      Usuń

Dziękuję, że chcesz uczestniczyć w tworzeniu bloga. Ten blog jest dla Ciebie. Pole do komentowania tym bardziej :)
Jestem bardzo ciekawa Twoich opinii i pytań, więc śmiało korzystaj z opcji "Komentarzy"! Pamiętaj tylko by nie hejtować uczestników i nie spamować dyskusji - reszta (łącznie z krytyką :) bardzo mile widziana :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...